2013

Małżeństwo: dobro zagrożone

ks. Marek Dziewiecki

Małżeństwo: dobro zagrożone

Małżeństwo to instytucja najważniejsza dla człowieka i najbardziej zagrożona. Jak wszystko, co dobre, potrzebuje ochrony.

Na początku historii Bóg kieruje do Adama i Ewy polecenie, by pokochali siebie na zawsze i byli płodni. Stwórca wie, że los poszczególnych osób oraz całych społeczeństw zależy najbardziej od tego, co dzieje się między kobietą a mężczyzną, a zwłaszcza między żoną a mężem. Zdecydowana większość młodych ludzi najbardziej marzy o tym, by spotkać taką osobę drugiej płci, z którą można zbudować wspólne szczęście w oparciu o miłość wierną i czystą, na dobre i na złe. Taka miłość daje poczucie bezpieczeństwa i jest lekarstwem na ludzkie słabości czy niepokoje. Skoro założenie szczęśliwej rodziny jest największym pragnieniem człowieka, to pojawia się pytanie, dlaczego coraz mniej ludzi decyduje się na zawarcie małżeństwa, a coraz więcej tych, którzy małżeństwo zawarli, przeżywa poważny kryzys i decyduje się na rozwód?

Pierwszą przyczyną trudności małżeńskich jest niedoskonałość człowieka. Po grzechu pierworodnym łatwiej jest być egoistą niż kochać. Łatwiej jest zadowolić się chwilową przyjemnością — cielesną czy emocjonalną — niż szukać trwałych więzi i trwałej radości. Nikt nie dorasta bez wysiłku, do miłości wielkiej, wiernej, czystej i płodnej. Udane małżeństwo staje się możliwe wtedy, gdy dojrzały i szczęśliwy mężczyzna, który potrafi pokochać na zawsze, spotyka dojrzałą i szczęśliwą kobietę, która potrafi fascynować go swoją godnością i czystością. Nie jest łatwo wychować mężczyzn mężnych w miłości, którzy wiedzą, że nie da się zbudować trwałej więzi w oparciu o popędy, atrakcyjność cielesną czy emocjonalne zauroczenie. Trudno jest też wychować kobiety, które potrafią dojrzałych mężczyzn fascynować sobą i swoim postępowaniem, a nie jedynie wyglądem czy ciałem. Powodem obecnych trudności w dorastaniu do małżeństwa jest powierzchowne wychowanie, oparte na mitach o spontanicznej samorealizacji czy o życiu „na luzie”. Tego typu (anty)wychowanie prowadzi do analfabetyzmu w dziedzinie więzi i miłości. W konsekwencji sporo ludzi myli miłość z popędem, współżyciem seksualnym, uczuciem, zakochaniem, tolerancją, akceptacją, „wolnymi związkami”, naiwnością czy przeznaczeniem. Coraz mniej nastolatków przyjmuje do wiadomości fakt, że ciało nikogo nie połączy na zawsze i że miłość zaczyna się od nieodwołalnej decyzji, by troszczyć się o rozwój i radość kochanej osoby.

Drugą przyczyną zagrożeń jest fakt, że część narzeczonych decyduje się na małżeństwo mimo, że on lub ona - a czasem obydwoje - nie dorośli jeszcze do miłości i odpowiedzialności. Taką sytuację można nazwać kradzieżą małżeństwa, bo oto ktoś przyjmuje od drugiej osoby przysięgę miłości, której sam nie chce lub nie potrafi dotrzymać. Tacy ludzie szybko rozczarowują się wspólnym życiem i zwykle twierdzą, że instytucja małżeństwa jest przestarzała, że należy ją odrzucić albo „poprawić”. Nie da się jednak poprawić tego, co jest najlepsze. Nie istnieje przecież nic bardziej godnego człowieka niż wzajemna, wierna i nieodwołalna miłość w relacji mąż-żona. To nie małżeństwo przeżywa kryzys, lecz kryzys przeżywają ci małżonkowie, którzy zawarli małżeństwo, do którego nie dorośli.

Kolejnym źródłem zagrożeń dla małżeństwa jest częsta w dominujących mediach promocja związków niewiernych i niepłodnych, na zasadzie: „kobieto i mężczyzno, zabawcie się sobą, bądźcie niepłodni i szybko o sobie zapomnijcie!” Przejawem tego typu niemoralnych propozycji jest proponowanie tak zwanych „wolnych związków”, które przecież nie istnieją - bo nie istnieją rzeczy wewnętrznie sprzeczne - i które są wolne jedynie od odpowiedzialnej miłości. Również feministki proponują zaburzone więzi między kobietą a mężczyzną, gdyż negują one własną kobiecość i kobiecy geniusz. W konsekwencji nie wierzą one w to, że jakiś mężczyzna może się nimi zachwycić i pokochać je na zawsze. Pozostaje im walka z mężczyznami oraz łatwe do zdemaskowania przekonanie, że postęp polega na tym, iż kobieta staje się kopią mężczyzny. Najbardziej zaburzone więzi proponują aktywiści gejowscy, którzy publicznie chwalą się tym, że motorem ich zachowań nie jest miłość i odpowiedzialność, lecz „orientacja seksualna”, czyli popęd. Proponują oni związki, które nie są oparte na zachwycie drugą osobą, lecz na podporządkowaniu się instynktom i szukaniu przyjemności za każdą cenę. W takich związkach współżycie polega na tym, że jeden z „partnerów” udaje mężczyznę, a drugi - kobietę. Aktywiści gejowscy usiłują straszyć i ośmieszać tych homoseksualistów, którzy z bólem przeżywają swoją sytuację, starają się żyć w czystości, szukają terapii, a po otrzymaniu fachowej pomocy zawierają małżeństwa i stają się stają się szczęśliwymi małżonkami oraz ojcami.

Źródłem poważnych zagrożeń dla małżeństwa i rodziny jest ponadto zła polityka kolejnych rządów, które raczej wspierają ludzi kierujących się popędami i wyuzdaniem niż wiernych małżonków oraz mądrych rodziców, którzy ofiarnie podejmują trud rodzicielstwa i szlachetnego wychowania swoich dzieci. Obecnie Polska znajduje się na ostatnim miejscu w Europie, gdy chodzi o pomoc państwa dla małżeństw i rodzin. W konsekwencji dla wielu małżonków przyjęcie i wychowanie dzieci wymaga wręcz heroizmu. Na szczęście nikt nie jest w stanie zmienić natury człowieka i dlatego tęsknota za małżeństwem, opartym na wiernej i płodnej miłości, w każdej epoce pozostanie największą aspiracją większości młodych ludzi.

Zło zwycięża się dobrem i dlatego poprawa sytuacji małżeństw i rodzin wymaga powrotu do solidnego wychowania po to, by młodzi ludzie nie mylili tego, co dobre, z tym, co przyjemne i by dorastali do miłości. Potrzebne jest solidniejsze przygotowanie narzeczonych do złożenia sakramentalnej przysięgi miłości. Znaczną część odpowiedzialności w tym względzie ponoszą księża. Powinni oni stanowczo wyjaśniać, że przyjmowanie sakramentów nie jest jednym z praw obywatelskich, lecz jest przywilejem zarezerwowanym dla osób zaprzyjaźnionych z Bogiem. Zadaniem kapłanów jest wszechstronne przygotowanie kandydatów do małżeństwa oraz trafne rozpoznawanie, czy dana para narzeczonych to ludzie na tyle dojrzali, że potrafią kochać i na tyle mocno związani z Bogiem, że potrafią przyjmować Jego pomoc w wypełnianiu przysięgi małżeńskiej. Małżonkowie przysięgają sobie przecież miłość wierną i nieodwołalną, czy ślubują, że będą odnosić się do siebie z taką miłością, z jaką Bóg odnosi się do człowieka.

Zadaniem wszystkich ludzi dobrej woli jest rehabilitacja małżeństwa na forum publicznym. Znakiem, że jest to możliwe, był I Kongres Małżeństw w Świdnicy (7-9.10. 2011), w którym uczestniczyło kilkuset małżonków z całej Polski. Dziękowali oni Bogu za łaskę sakramentu małżeństwa oraz dali świadectwo, że także w naszych czasach małżeństwo i rodzina jest największym błogosławieństwem dla człowieka. Takie inicjatywy to szansa na skuteczne przeciwstawianie się tym partiom politycznym, mediom i środowiskom, które ignorują tematykę małżeństwa i rodziny, albo sugerują, że małżeństwa są źródłem przemocy czy patologii, chociaż najwięcej przemocy i patologii jest w konkubinatach. Mamy prawo przypominać na forum publicznym o tym, że żadna instytucja nie zastąpi rodziny w wypełnianiu tak ważnych funkcji społecznych, jak przygotowanie młodego pokolenia do radosnego życia, do uczciwej pracy zawodowej i do mądrej aktywności społecznej. Trzeba przypominać o tym, że rodziny oparte na trwałej i ofiarnej miłości to nie tylko najlepsze, ale też najtańsze przedszkola, szkoły czy domy opieki dla ludzi starszych, chorych, zagubionych. Szczęśliwe rodziny to także najlepsze ośrodki interwencji kryzysowej, gdyż dysponują one najskuteczniejszą terapią, jaką jest terapia miłości. Społeczeństwo, które nie troszczy się o małżeństwo i rodzinę, odbiera sobie szansę na dobrą przyszłość, gdyż — jak wielokrotnie podkreślał to błogosławiony Jan Paweł II — przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę.

opr. mg/mg

Copyright © by Marek Dziewiecki