2013

Wielkanoc, spowiedź i nawrócenie

Wielkanoc, spowiedź i nawrócenie

Z ks. Markiem Dziewieckim rozmawia Paulina Socha-Jakubowska (TVP Info)

- Czy słyszał Ksiądz o witrynach internetowych, które umożliwiają spowiedź w sieci?

Nie słyszałem o takich witrynach, a jeśli istnieją, to wprowadzają Internautów w błąd. Kościół nie dopuszcza spowiedzi przez Internet ze względu na szacunek dla człowieka. Spowiedź to zbyt poważna rzecz, by dokonywać jej zaocznie, za pośrednictwem Internetu, który nie gwarantuje anonimowości i bezpieczeństwa danych. Ponadto, spowiedź to coś więcej niż tylko wyznanie grzechów. Siła, potrzebna do przemiany życia, płynie z osobistych spotkań. Zadaniem spowiednika nie jest tylko udzielenie rozgrzeszenia ale też — poprzez osobistą postawę przyjaźni i życzliwości — komunikowanie miłości oraz umacnianie nadziei. Penitent rozczarowany sobą potrzebuje nie tylko rozgrzeszenia, ale też duchowej porady i wsparcia. Spowiadać przez Internet, to tak jakby wychować dzieci, rozmawiając z nimi przez telefon. Media elektroniczne mogą być dobrym narzędziem przekazywania informacji, ale nigdy nie zastąpią osobistego kontaktu, jaki jest podstawą każdego sakramentu.

- Czy w ogóle można spowiadać się za pośrednictwem Internetu albo telefonu? Czy jedynie spowiedź w konfesjonale jest dopuszczalna?

Z wyżej wymienionych powodów nie jest dopuszczalna spowiedź przez Internet czy za pośrednictwem telefonu. Możliwe jest natomiast kierownictwo duchowe czy udzielanie porad na odległość. Jednak także w tych przypadkach kontakt osobisty twarzą w twarz przynosi zwykle lepsze rezultaty i okazuje się bardziej pomocny.

- A czy rekolekcje wielkopostne on-line wchodzą w grę? Wielu księży stosuje taką praktykę. Na You Tube można znaleźć całe zapisy rozważań rekolekcyjnych itd.

Rekolekcje są czymś innym niż spowiedź. Są one możliwe także w wersji on-line czy na You Tube. Podobnie możliwe jest poradnictwo duchowe, dyskusje czy odpowiedzi na pytania z zakresu wiary i religii na gadu gadu, skype, za pośrednictwem e-maila czy innych komunikatorów elektronicznych.

- Czy istnieją jakieś dane dotyczące tego, ilu Polaków regularnie się spowiada? Czy liczba spowiadających się spada?

Nie spotkałem się z jakimiś nowymi danymi na ten temat w ostatnich miesiącach. Często prowadzę rekolekcje czy inne spotkania duszpasterskie w różnych stronach Polski i nie zauważam spadku liczby osób, które korzystają z sakramentu pokuty i pojednania. W okresie Wielkiego Postu polscy księża spędzają w konfesjonałach średnio kilkadziesiąt godzin.

- Dlaczego tak ważne jest, żeby wyspowiadać się właśnie w okresie Wielkanocnym?

Wielkanoc to najważniejsze Święta dla chrześcijan. W czasie tych Świąt uświadamiamy sobie każdego roku od nowa, że jesteśmy kochani przez Boga aż tak bardzo, że On przychodzi do nas osobiście w ludzkiej naturze, chociaż wie, że wystawimy Go na śmiertelną próbę i przybijemy Go do krzyża. Jeśli nawet taka miłość nie mobilizuje człowieka do nawrócenia, to chyba już nic go do nawrócenia nie skłoni.

- Wiele osób zastanawia się, czy ksiądz może nie dać rozgrzeszenia i odesłać osobę spowiadającą się z kwitkiem?

Są takie sytuacje, w których spowiednik nie ma innej możliwości. Warunkiem udzielenia rozgrzeszenia jest między innymi żal za grzechy, zadośćuczynienie oraz podjęcie stanowczego postanowienia poprawy. Spowiednikowi nie wolno udzielić rozgrzeszenia penitentowi na przykład wtedy, gdy nie chce on wynagrodzić skrzywdzonej osobie (na przykład nie oddaje pożyczonych od niej pieniędzy), albo gdy po spowiedzi zamierza trwać w sytuacji grzechu, na przykład współżyć z kimś, z kim nie związał się przysięgą miłości małżeńskiej.

- Jak to jest z naszą szczerością w konfesjonale? Jeszcze kilka lat temu jeden z popularnych tygodników publikował badania, z których wynikało, że tylko 71 procent osób wyznaje spowiednikowi całą prawdę.

Każdy człowiek przeżywa trudności, by powiedzieć samemu sobie całą prawdę o swoich grzechach. Zwłaszcza wtedy, gdy są to poważne grzechy. Tym większe przeżywamy trudności wtedy, gdy wyznajemy je Bogu w obecności spowiednika, w zatem w obecności człowieka, który sam też jest grzesznikiem. Świadome zatajanie grzechów sprawia, że spowiedź nie spełnia swej uzdrawiającej funkcji. Na szczerą spowiedź najłatwiej zdobywają się ci, którzy nie mają wątpliwości co do tego, że są kochani przez Boga i bliskich sobie ludzi także wtedy, gdy nadal czy znowu są grzesznikami.

- Księdza obowiązuje tajemnica spowiedzi, ale czy można choć ogólnie powiedzieć, z czego najczęściej spowiadają się Polacy?

Nie trzeba być spowiednikiem, by wiedzieć, jakie są najczęstsze słabości i grzechy współczesnych Polaków. Wystarczy obserwować zachowania ludzi wokół nas. Współczesny człowiek doświadcza swojej słabości we wszystkich podstawowych dziedzinach życia: w małżeństwie, rodzinie, życiu społecznym i zawodowym. Wielu ludzi krzywdzi samych siebie i popada w groźne uzależnienia.

- Czy katolicy spowiadają się z używania prezerwatyw i tak zwanych grzechów ekologicznych, na przykład zaśmiecania środowiska naturalnego czy działań antyekologicznych?

Trudności i grzechy w sferze seksualnej są obecnie częstym zjawiskiem. To smutna konsekwencja cywilizacji egoizmu, doraźnej przyjemności, eksponowania ciała, wszechobecnej pornografii oraz promocji wyuzdania. Nic więc dziwnego, że problematyka z tej dziedziny dotyczy sporej grupy penitentów. Natomiast mniejsza niż na przykład w Niemczech jest w naszym kraju wrażliwość na zatruwanie czy zaśmiecanie środowiska. Mało też osób pamięta o tym, że najważniejszą częścią środowiska naturalnego jest człowiek i że powinien on chronić samego siebie przez zatruwaniem swego organizmu, swojej psychiki czy swojego sumienia.

- Czy księża zapamiętują grzechy ludzi, którzy się u nich spowiadają?

Mogę odpowiedzieć jedynie za siebie. W czasie spowiedzi skupiam się na tym, co mówi kolejny penitent po to, by go dobrze rozumieć, by udzielić mu rozsądnych podpowiedzi, by skutecznie motywować go do pracy nad sobą i nawrócenia. Po wyjściu z konfesjonału już nie myślę o tym, co tam słyszałem.

- A co, jeśli ktoś nie wyspowiada się przed Wielkanocą?

Ktoś taki nie korzysta w pełni z szansy, jaką niesie Wielki Post, rekolekcje parafialne, a także klimat wielkopostnej refleksji i dyscypliny, który sprzyja pracy nad sobą. Ktoś taki zwykle powtarzać będzie po raz kolejny te same błędy grzechy, a to przynosi cierpienie i oddala od radosnej miłości. Wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami i córkami, lecz szczęśliwi są tylko ci, którzy - jak ów młody człowiek z przypowieści Jezusa — zmieniają się radykalnie i powracają Do Boga, czyli zaczynają dojrzale kochać.