2013

Ślubuję ci czystość

Znani aktorzy i sportowcy publicznie mówią, że czystość przedmałżeńska jest trendy. Młodzi zakładają pierścienie dziewictwa. Czy mamy do czynienia z modą na czystość? Jednak czy we współczesnym świecie jest ona w ogóle możliwa?

Kiedy kilka lat temu lider zespołu Coldplay Chris Martin, mąż aktorki Gwyneth Paltrow, wyznał w wywiadzie dla „Rolling Stone”, że do ślubu z hollywoodzką gwiazdą był prawiczkiem, wywołał sensację. Widząc niedowierzającego dziennikarza magazynu, który rozpoczął rewolucję seksualną w amerykańskich mediach, odwrócił rolę i zadał pytanie: „Czy to źle? Nie wydaje mi się! Wiem, że istnieje dychotomia między gwiazdą rocka, jaką mam być, a synem mojej matki. Ale nie wierzę w przypadkowy seks. Ktoś zawsze zostaje zraniony. A moja mama mi mówiła, że nie uznaje życia erotycznego przed ślubem”. Słowa te przytaczały prawie wszystkie media. Jedne komentowały wyznanie rockmana z przekąsem, drugie podkreślały jego odwagę.

Angielski wokalista to nie jedyna gwiazda show biznesu, która przyznała, że czystość jest dla niej wartością. Aktorka Lisa Kudrow, znana z serialu „Przyjaciele”, dziewicą przestała być po ślubie. Podobnie jak modelka Adriana Lima. Gwiazda brazylijskiego futbolu i pomocnik włoskiego klubu AC Milan - słynny Kaka - z dumą opowiedział, że z żoną Caroline zachowali dziewictwo aż do nocy poślubnej. Z kolei obrońca Juventus Turyn Nicola Lergottaglie ujawnił, iż był uzależniony od seksu. Dlatego postanowił złożyć Bogu przysięgę czystości. Piłkarz czeka na dziewczynę, która podzielałaby jego wartości, i z nią założy rodzinę. Czy mamy do czynienia z modą na czystość?

Tylko moda?

- To raczej kwestia odwrócenia wartości. Gwiazdy próbują szokować, mówiąc publicznie o czymś, co dla katolika powinno być zupełnie oczywiste - uważa dr Rafał Wiśniewski, socjolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Jeśli chodzi o młodych ludzi, okazuje się, że badania weryfikują deklarowane wartości. Przemiany, które zachodzą w ciągu ostatnich 20 lat, dotyczą każdej sfery życia, także seksualności. Kiedyś naturalne było, że życie intymne rozpoczynano po ślubie. Dzisiaj czystość deklaruje 50% młodych. Z jednej strony, nazywając się katolikami, prezentują konserwatywne poglądy, z drugiej wyłączają z nich kwestie seksualności - tłumaczy badacz społeczeństwa, a jako dowód przytacza wspólne mieszkanie przed ślubem, co stało się obyczajową normą. R. Wiśniewski dodaje jednak, iż badania wskazują, że jest także pewna grupa, która chce żyć w czystości.

- Na początku lat 90 pewne trendy społeczne wyszły z ukrycia i można było odnieść wrażenie, że tzw. wolność seksualna, pornografia, brak zasad stają się czymś naturalnym - zauważa ks. Zbigniew Szostak, kustosz sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie. - Tą treścią został zapełniony internet, prasa dla młodzieży, ale po 20 latach zaczynamy zadawać sobie pytania: co nam to dało, do czego doszliśmy? Dziś można dać już odpowiedź, że, oprócz rozchwianego emocjonalnie życia, nic. Na Zachodzie, w USA, czystość staje się modna nie dlatego, że ktoś tak naucza, ale że młodzież zaczyna dostrzegać, iż nie można całe życie karmić się powietrzem - wyjaśnia kapłan.

- Moda na dziewictwo? Absolutnie nie. Moda kojarzy mi się z czymś, co nosi się rok, dwa, a potem chowa na dno szafy - odpowiada Karolina nosząca na palcu pierścień swojej patronki - bł. K. Kózkówny. Na ścianie w pokoju 16-latki wisi plakat Miley Cyrus, odtwórczyni głównej roli w serialu „Hannah Montana”, która również publicznie zadeklarowała czystość do ślubu. - Nawet jeśli to tylko chwyt reklamowy, to bardzo skuteczny. Wiele moich koleżanek wzoruje się na niej - stwierdza.

23-letnia Kinga też nosi pierścień Karoliny. Mówi, że zna dużo kobiet, również starszych od siebie, które są dziewicami z wyboru. - Jednak w pewnym momencie niektóre ulegają presji rówieśników i tracą cnotę byle jak. Po alkoholu, z przygodnym partnerem, w dyskotekach. Inne z narzeczonymi, bo nie chcą „kupować kota w worku” - opowiada.

Kinga od roku ma chłopaka, który szanuje jej decyzję i nie namawia do skonsumowania związku przed ślubem. Swoje przekonania 23-latka manifestuje też, nosząc koszulkę z napisem „I'm a virgin”, co po polsku oznacza „Jestem dziewicą”. - Lubię prowokować. Dziewczyny, patrząc na bluzkę, zwykle szybko odwracają wzrok. Jakby ten napis parzył. Mężczyźni się uśmiechają albo bez pardonu podchodzą i mówią, iż znalazłam niezły sposób na poderwanie faceta. Do głowy im nie przyjdzie, że to na serio - śmieje się Kinga, by za chwilę z powagą dodać, że naprawdę wielu młodych ludzi chce żyć w czystości, bo to właściwa droga miłości.

Drużyna pierścienia

Zabawa. Mała miejscowość oddalona o 20 km od Tarnowa. 98 lat temu wsią wstrząsnęła męczeńska śmierć jednej z mieszkanek - K. Kózkówny - dziś błogosławionej. Do jej sanktuarium pielgrzymują ludzie z całej Polski. Wielu, jak Karolina i Kinga, wraca do domu ze srebrną obrączką na palcu. To pierścień czystości. - Nie jest to amulet ani talizman - zastrzega ks. Z. Szostak, przypominając, iż w historii wiele szlachetnych rodów nosiło pierścienie czy sygnety. Były wizytówką, znakiem rozpoznawczym, przynależności do szlacheckiej rodziny. - Z pierścieniem czystości jest podobnie. Noszące go osoby, pary sygnalizują, że chcą żyć w czystości. Pierścień włącza do szlachetnego rodu Ruchu Czystych Serc. Jest też znakiem: zobowiązania, wyzwania i wyróżnienia - podkreśla kustosz, dodając, iż pierścień jest przeznaczony nie tylko dla młodych. - Wezwanie Chrystusa „błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” dotyczy wszystkich, bez względu na wiek lub stan społeczny. Spotykam wielu małżonków, którzy noszą pierścień bł. Karoliny. Mówią, że życie w czystości jest tak samo ważne przed ślubem, jak i po nim. Potem nawet trudniejsze, bo pokusy przychodzą nieustannie, a bł. Karolina pomaga je przezwyciężać - mówi ks. Zbigniew. Kiedy pytam go, czy ma kontakt z młodzieżą noszącą pierścienie, obrusza się. - To nie ja mam kontakt z młodzieżą, ale Karolina. Przecież młodzi nie przyjeżdżają tu ze względu na mnie. To ona ich przyciąga, gromadzi, naucza, jak dawniej swoich rówieśników pod gruszą - tłumaczy. Zachwyceni jej osobą młodzi chcą żyć jak ona, dlatego wkładają na palec pierścień z lilią, znakiem Karoliny, mówiący „Masz orędownika, nie jesteś sam”.

Z potrzeby czystego serca

Błogosławioną z podtarnowskiej wsi obrał za patronkę Ruch Czystych Serc. Powstał w 1995 r. z inicjatywy czasopisma „Miłujcie się”. Była to odpowiedź na swobodę seksualną, która zapanowała w Polsce po 1989 r., gdy pojawiły się m.in. promujące rozwiązłość i otwartość na wszelkiego rodzaju seksualne eksperymenty czasopisma. - W Księdze Czystych Serc mamy 8 tys. 652 wpisy, ale zgłoszenia wciąż napływają. Obok RCS narodziły się także Ruch Czystych Serc Małżeństw oraz Ruch Wiernych Serc dla małżonków w kryzysie oraz osób, które pragną żyć wiernością przysiędze małżeńskiej pomimo zdrady współmałżonka czy rozwodu - informuje Małgorzata Radomska z RCS.

Ten, kto decyduje się wstąpić do RCS, zobowiązuje się do życia w czystości, wolności od nałogów, a przede wszystkim - jak czytamy na stronie rcs.org.pl - „do codziennej modlitwy, natychmiastowego powstawania z każdego ciężkiego grzechu w sakramencie pojednania, aby zawsze być w stanie łaski uświęcającej, oraz do systematycznej pracy nad sobą przez ułożenie takiego planu dnia, w którym będzie stały czas przeznaczony na modlitwę, pracę i odpoczynek”.

- Można spotkać się z opinią, że RCS gromadzi osoby chcące się wyróżnić czy stworzyć enklawę. Jest też stereotyp, że do ruchu należą ludzie święci i bez skazy. Nic bardziej mylnego. Do RCS trafia wielu ludzi, którzy kiedyś bardzo się pogubili - zaznacza Iwona, która do ruchu wstąpiła pięć lat temu. Dowodem są zamieszczone na stronie internetowej RCS świadectwa osób, którym ruch pomógł wyzwolić się z nałogów, toksycznych związków, słabości.

- Na początku RCS był dla mnie lekarstwem na nieszczęśliwą miłość. Teraz pomaga mi i mojemu narzeczonemu wytrwać w czystości aż do ślubu. Widząc, jakie błędy popełnialiśmy po drodze, budujemy nowe życie pełne wzajemnego szacunku i miłości - zapewnia Iwona, dodając, że irytuje ją powtarzana bezmyślnie opinia, iż Kościół nie uznaje seksu przed ślubem tylko dlatego, że to rozpusta. - Kościół zachęca do wstrzemięźliwości po to, by pomóc człowiekowi zrealizować największą w życiu miłość. Kiedyś ujęły mnie niezwykłe słowa dominikanina o. Jacka Salija: „Czy ktokolwiek zakazuje ogrodnikowi rozwijać niecierpliwie płatki ledwo zawiązującego się pąka róży? Sama natura pąka róży jest taka, że brak cierpliwości w oczekiwaniu na kwiat może doprowadzić do zmarnowania najwspanialej zapowiadającej się róży. Podobnie jest z miłością osób, które już postanowiły złączyć się w małżeństwo. Jeśli zabraknie im cierpliwości i zaczną udawać małżeństwo, choć jeszcze nim nie są, niech liczą się z tym, że pośpiech taki może zaszkodzić nawet najwspanialej zapowiadającej się miłości”. Nie chcę tego - zastrzega 30-latka.

Dr Jakub Kołodziej, psycholog i psychoterapeuta, współzałożyciel Ośrodka Terapeutyczno-Szkoleniowego w Lublinie, podkreśla, że przyszłemu małżeństwu służy przede wszystkim poznawanie siebie, szczerość, zaufanie, uczenie się troski o siebie. - Ale jeżeli przyszliby młodzi ludzie i powiedzieli, że się unikają, nie całują, nie przytulają, a tym bardziej, jakby powiedzieli, że nie mają dylematu z czystością, to mają poważny problem - twierdzi. - Jednak przyszli małżonkowie powinni wyczuć, że im się opłaca nie współżyć. Jest ciężko, ale warto. Jak chcę wybudować dom, to haruję latami, bo warto, jak chcę rozkoszować się miłością i bliskością, to muszę za to zapłacić, bo to dużo kosztuje, ale warto - puentuje psycholog.

JOLANTA KRASNOWSKA-DYŃKA